o życiu, o miłości, o pracy i o tym co nas spotyka każdego dnia
piątek, 23 lutego 2007
Wspaniały operator komórkowy
Od ponad 6 lat jestem użytkownikiem telefonu w sieci ORANGE. Przez 5 lat korzystalem z usługi pre-paid (POP), w zeszłym roku postanowiłem skorzystać z "super atrakcyjnej" oferty przejścia z karty na abonament, którą w naszej telewizji reklamowała znana wszystkim Kayah. Wszystko było pięknie i ładnie...mija rok i chciałem sobie tą umowę przedłużyć.Byłem ciekaw co zaoferuje mi sieć, której jestem wierny od tylu lat. Co sie okazało...dostanę w sumie niewiele więcej niż gdybym dopiero teraz przyłaczał sie do sieci. gdyby nie fakt, że większość osób, z którymi utrzymuję kontakt telefoniczny ma telefon komórkowy w tej samej sieci, dawno bym to rzucił i przeszdł do konkurencji. Myślałem sobie,że pewnie potraktowali mnie tak, bo jestem od roku w abonamencie....ale przypomniałem sobie sytację z wakacji, gdy moja mama przedłużała sobie umowę; po 4 latach nie byli w stanie zaproponować jej nic ciekawego, nie wspomnę już o wygórowanych cenach telefonów. Czasy telefonów za złotówkę się już powoli kończą. Oczywiście to jest ciagle chwyt marketingowy, no ale nikt nie mówi, że aby dostać SE W300i za 1 zł trzeba podpisac umowę na 24 miesiące i płacić co miesiąc conajmniej 90 zł abonamentu. Dla przeciętnego Kowalskiego to dość dużo, zwłaszcza gdy ma na utrzymaniu: dzieci, ktore też by chciały cool telefon, dom, telefon stacjonarny, auto..itp... Zaczynam sie zastanawiać, czy ta wialka zmiana nazy i logo operatora nie pochłonęła za dużo pieniędzy i teraz oszczędzając na innych chcą nadrobić zaległości..
czwartek, 22 lutego 2007
Czy tylko na emeryturę?
W drodze do pracy moja koleżanka z żalem stwierdziła, że musimy pracować przez 25-30 lat tylko po to,aby dostać marną emeryturę. Czasem krótką...czasem dłuższą. Jakie to wszystko jest porabane...!! Ścieramy sie przez dwadzieścia kilka lat, biegamy od pracy do domu, dzieci...po lekarzach, znów do pracy, do domu...wrrr. No ale takie jest życie. Nasi rodzice też kiedyś beztrosko biegali sobie po omprezach, a potem zaczęli nas wychowywać..zarabiać na nasze i swoje utrzymanie,na dom, auto.. Dlatego jesli ktoś z Was jeszcze studiuje..to niech korzysta z tego komfortu...studia to najwspanialsza rzecz jaka tylko może być: beztroskie imprezy, nieobecność na zajęciach, tanie wino, jazda autobusem na gapę. Ciekawe jest to, że gdy zacząłem samodzielne utrzymywanie się zaczęło mi się to podobać, może głównie dlatego, że na moje konto wpływało dużo więcej niż 600 PLN, które dostawałem podczas studiów od rodziców. No ale pierwsze oczarowanie minęło.Zaczęło sie planowanie...no i schody.Wcale łatwo nie jest oszczędzać, zwłaszcza gdy jest sporo wydatków, czasem nieplanowanych. Gdy wydaje się własne pieniądze, każda złotówka ma większe znaczenie niż kiedyś. Dlatego jestem pełen podziwu dla moich rodziców, że mimo kłopotów jakie mieli w swoim życiu udało im się tak wiele osiagnąć i pozwolić mi i mojemu bratu się rozwijać, kształcić i bawić.
środa, 24 stycznia 2007
Zwariowany kraj- drogowcy, Pęczak i inni
Polska to bardzo dziwny kraj, bardzo dziwny. Nie wiem dokładnie jak działają mechanizmy drogowców, ale jeśli się trąbi od tygodnia w TV, że wreszcie spadnie śnieg...to oni nie powinni byc zaskoczeni tym, że nadeszła zima!! Co jak co przez 3 m-ce mogli się do niej przygotować tak jak nigy wcześniej. Druga sprawa, która mnie dziś rozbawiła. Były poseł SLD, Andrzej Pęczak,znany dobrze w województwie łódzkim, pisze do marszałka list, w którym prosi go o zapomogę, bo nie może wyżyć za 1900 PLN renty, którą dostaje. Biedaczek pisze też, że musiał ubezpieczyć swój samochód, opłacić koszty rozwodu z żoną i alimenty na swojego małego synka. No i jest załamany, bo nie ma teraz na lekarstwa i adwokatów...ojejku...jaka wielka szkoda.Co ciekawe przyjaciele nie zapomnieli jednak o Andrzeju Pęczaku. W hotelu "Axel" w
Łodzi dostał do dyspozycji umeblowany pokój z telefonem,
telewizorem i komputerem, aby mógł załatwiać swoje sprawy i przyjmować
gości. Więc na co on narzeka? Są w naszym kraju rodziny wielodzietne, gdzie prauje tylko ojciec, przynosi do domu może 1000 PLN i oni jakoś nie piszą listów do marszałka, choć mają o wiele gorszą sytuację materialną. To może i jak powinienem napisać do marszałka, że niedawno musiałem ubezpieczyc swój samochód, że mieszkam w wynajmowyanym mieszkaniu, bo na własne mnie nie stać, że za mało mi płacą w firmie i proszę o zapomogę...? Panie Andrzeju...może i jest pan chory, może potrzebuje Pan pomocy medycznej....ale prosze sobie przypomnieć, jak pan żył kilka lat temu. Czy jeśli ktoś z pana wyborców prosił pana o pomoc to czy pan mu pomógł... Zwariowany kraj..
wtorek, 23 stycznia 2007
...:::Zapowiedziany gość:::...
Nasz blok i nasze mieszkanko na IV piętrze jakos przetrwało wichury, które przeszły nad Dolnym Śląskiem. W nocy myślałem, że wiatr wyrwie nasze okna, ale na szczęście mu się nie udało. Był też taki moment, że nagle wszystko ucichło...Kochana powiedziała, że pewnie znaleźliśmy się w centrum cyklonu i zaraz nas wciągnie do środka. Całe szczęście nas nie wciągnęło:) Nie pisałem o tym wcześniej, ale mamy bardzo rozrywkowych sąsiadów. Uwielbiają urządzać sobie imprezy, bardzo głośne imprezy, albo głośne kłótnie małżeńskie. My jako młodzi jakoś to znosimy i prędzej czy później udaje nam się zasnąć, ale nasze starsze sąsiadki nie lubią hałasów po nocach, zwłaszcza, że większość z nich jest po przebytych ciężkich chorobach, więc wzywają policję ile tylko się da. Ale co taka policja może..? Spiszą, postraszą i to wszystko. Teraz podobna sprawą ma zająć się dzielnicowy i coś zadziałać. Zobaczymy.. A co do gościa...zapowiedział się mój brat. Przyjedzie do nas na 2 tygodnie, rzekomo pod prekestem przygotowania się do egzaminu gimnazjalnego. Już widzę jego naukę..hehehe... choć on zapiera się, że będzie rzetelnie i przykładnie rozwiązywał wszystkie zadania, które dla niego przygotuję. Z jednej strony cieszę się z jego przyjazdu. Bardzo go lubię i Kochana także. Przynajmniej wprowadzi troche chaosu i czegoś nowego do naszego życia. Z drugiej strony 3 osoby w kawalerce to już trochę za dużo. Mam nadzieje,że jakoś wspólnymi siłami damy sobie radę i będziemy żałować, że te dwa wspólnie spędzone tygodnie tak szybko się skończyły.
piątek, 19 stycznia 2007
@@ 2007 wystartował@@
No i wystartował nowy roczek. Tradycyjnie obyło się bez hucznej imprezy, bez strzelających korków od szampana...kameralna impreza...tylko Ukochana i ja. Sylwester był wyśmienitym dniem na odpoczynek. Po tygodniu ciężkiej pracy marzylismy o tym, aby wreszcie odpocząć i choć trochę się sobą nacieszyć. Prawie się udało...Cieszyliśmy się sobą..każde z nas zasnęło jak małe dziecko..szampana wypiliśmy dopiero wieczorem 1 stycznia:) Rok zaczął się bardzo pracowicie, szef wyjechał do Chin, zostawił mi mnóstwo obowiązków. Całe szczęście, że zatrudnili do naszego działu nową osobę, która dzielnie mi pomaga...inaczej to nie wiem jak dałbym sobie radę z tym wszystkim. Ukochana stwierdziła, że w naszym związku nic sie nie dzieje. Postanowiliśmy to zmienić. No i mamy rezultaty... Kupiliśmy sobie karnety na siłownię, aby zadbać o wygląd zewnętrzny i zrzucić tu i tam parę zbędnych kilogramów, ja wypatrzyłem kurs tańca towarzyskiego. Co do tańca to nie chcemy dac plamy na naszym weselu dlatego ostro ćwiczymy. Ostatnio poznaliśmy podstawy walca angielskiego, cha-cha no i bluesa:) A z siłownią to wyszło tak, że będziemy ją odwiedzać ze 3 razy w tygodniu. Tak więc mamy urozmaicenie. tylko jakim kosztem? Po pracy biegnę na korki, potem na siłownię/taniec. Kochana ma to samo...dobrze,ze razem chodzimy na siłkę..inaczej to pewnie bysmy widzieli się dopiero po 21 każdego dnia.
|
|
|
<
|
Maj 2012 |
>
|
|
| Pn |
Wt |
Śr |
Cz |
Pt |
So |
N |
|
|
1
|
2
|
3
|
4
|
5
|
6
|
|
7
|
8
|
9
|
10
|
11
|
12
|
13
|
|
14
|
15
|
16
|
17
|
18
|
19
|
20
|
|
21
|
22
|
23
|
24
|
25
|
26
|
27
|
|
28
|
29
|
30
|
31
|
|
|
|
|